Archiwum dlamarzec, 2008

WordPress 2.5 wydany! Yay!

Wpadłem na jeden z moich blogów i rzuciłem okiem na wbudowany czytnik nowości w panelu admina - jakież było me zdziwienie, gdy zobaczyłem informację o nowym WordPressie - tak - już jest :).

Szybkie ściągnięcie, zrobienie kopii zapasowych, podmiana plików i na końcu aktualizacja bazy danych - na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się chaotyczne - mówię tutaj o nowym panelu administratora - w ciągu kilku minut jednak można się przyzwyczaić - jest bowiem do czego.

Jedną z najważniejszych rzeczy dla mnie, jaka została wprowadzona, jest system zarządzania tagami - wreszcie mogłem zrobić porządki :). Od nowej wersji WP można już dodawać, edytować i usuwać tagi dzięki bardzo prostemu panelowi obsługi.

Bardzo ciekawie prezentuje się również nowy tag: get_avatar - możemy dzięki niemu wyświetlić obrazek użytkownika z serwisu Gravatar.com - jak dla mnie - miodzio - wreszcie nie muszę się męczyć z wtyczkami uniemożliwiającymi mi odpowiednie dostosowanie ikonki - wszystko pięknie pasuje do stylów.

Nie obyło się jednak bez problemów natury “wtyczkowej” - używana dotychczas przeze mnie wtyczka “Stray Quotes” okazała się niewspółpracować z nowym WordPressem - szybko jednak znalazłem substytut, który po lekkich modyfikacjach działa jak należy.

Teraz pozostaje mi tylko przetestować nową galerię i przyzwyczaić się do nowego interfejsu - zapowiada się długa noc :).

Komentarze

O zarabianiu na blogach poprzez AdSense

Wędrując po blogach na trasie Antyweb => PolskiBlogger => Wikajusowa jazda natknąłem się na wpis, w którym to moją uwagę przyciągnął skromny fragment zdania:

(…) też mam na blogu reklamy

Szukałem, szukałem, aż w końcu znalazłem - skromne AdSense na samym dole sidebara, do tego tak bijące po oczach, że sam miałem problem z ich dopatrzeniem. Nie chcę tutaj wytykać palcem bo nie mam ku temu powodów, ale ten mały fragment zdania zmobilizował mnie do napisania tego wpisu. Otóż, na wielu już blogach spotkałem się z sytuacją, w której autorzy narzekają “Ja tam wiele nie mam szans zarobić” czy też “A te AdSense to mało opłacalne, bo nikt ich nie klika” itp. Problem tkwi jednak w tym, że jak człowiek mego pokroju przyjrzy się danej stronie “narzekacza” to AdSense można znaleźć na samym dole strony pod stopką, lub na samym dole sidebara - i w większości przypadków można stwierdzić, że autorzy danych stron przy określaniu pozycji reklamy kierują się zasadą “aby nie przeszkadzała czytelnikom”. Oj ludzie, ludzie…

Kieruję się zasadą, że najlepiej uczyć się od najlepszych/największych. Popatrzcie na reklamy w telewizji - czy są emitowane w środku nocy, tak aby nie przeszkadzały widzom? Oj, nie wydaje mi się. Popatrzcie na największe serwisy internetowe - czy reklamy są chowane przed użytkownikami? Nie, zazwyczaj to wielkie pop-upy lub AdSense w środku artykułu. Czy już kminicie o co chodzi? Tak - reklama ma być widzialna, jeśli chce się na niej zarobić.

Ktoś powie, że to może odstraszyć czytelników - co, gdzie, kiedy? Czytelnicy czytają, a nie podziwiają walory wizualne witryny ze wspaniałą zawartością bez reklam. Zapytajcie kogokolwiek, kto zarobił grubą kasę na AdSense - każda z tych grubych ryb powie wam, że reklam nie wolno ukrywać, bo inaczej się nic nie zarobi.

Komentarze (2)

Internetowy sen

Była niedawno taka piosenka “Here comes another bubble” - na linię melodyczną “we didn’t start the fire” - w humorystyczny sposób przedstawiła ideę internetowego snu, który chyba powoli zastępuje ten “Amerykański sen”.

Wielu w dzisiejszych czasach myśli o zrobieniu wielkiej kariery tylko dzięki stronie internetowej. Tysiące osób myśli, że wystarczy zrobić prostą stronę i zacząć zarabiać tysiące dolarów dziennie. Cóż, nic bardziej mylnego. Wszystko bowiem toczy się wokół strony internetowej - a ta musi być jak produkt: albo dobra, albo dobrze zareklamowana, albo kontrowersyjna.

Popatrzcie na takiego Pudelka.pl - plotki, ploteczki, ośmieszanie, oczernianie - i strona jest popularna - bo trafiła w niszę i się dobrze rozreklamowała. Zaraz, zaraz! W jaką niszę? W niszę osób potrzebujących taniej, prostej i nie wymagającej wysiłku intelektualnego rozrywki. Przepraszam, ale co inteligentnego człowieka obchodzi powiększony biust Dody? Bo mnie - tylko tyle, że piszą o tym na Pudelku, co mnie interesuje w związku z tym, że jestem ciekaw, jaki poziom serwuje ten serwis swoim czytelnikom - uff :).

Taki digg.com - mieli goście pomysł i wiedzieli, jak go zrealizować. Takie google.com - mieli pomysł i jako pierwsi potrafili się wybić. Na stworzenie serwisu internetowego, na którym można zarobić, potrzeba kilku conajmniej elementów. Po pierwsze trzeba mieć pomysł - pomysł na coś, czego jeszcze nie ma, a co może się przydać ludziom. Po drugie - trzeba mieć wiedzę, bo bez wiedzy się nic nie zrobi - bowiem nie będzie się widziało jak. Po trzecie - trzeba mieć szczęście - nie ukrywajmy, że wiele stron osiąga sukces tylko dlatego, że danego dnia o danej godzinie jedna jedyna osoba z kontaktami trafiła na tę stronę.

Wielu “chętnych na łatwą kasę” myśli, że w ciągu kilku tygodni strona zacznie zarabiać. Prawda jest jednak taka, że w internecie panuje brutalne prawo selekcji naturalnej - strony dobre zostają i się rozwijają, strony złe umierają. Proste, prawda? Prowadzenie serwisu internetowego to ciężka praca - bo to jest praca: trzeba dbać o produkt, trzeba go rozwijać, reklamować, znowu rozwijać i znowu reklamować. Ludzie, którzy myślą, że na stronie postawionej na darmowym serwerze z dowolną treścią da się zarobić, żyją w bardzo bajkowym świecie.

Z internetowym snem jest tak, jak z każdym innym “snem” - albo się uda, albo się nie uda. To nie jest łatwa robota, ani tymbardziej szybka kasa - niestety…

Komentarze

Polska mentalność, czyli zło wcielone?

Kiedyś tak miałem, że usuwałem z linków “refy” - czyli takie fragmenty adresu, które stanowiły unikalny identyfikator osoby polecającej - tego typu rzeczy działają w sklepach internetowych w ramach programów partnerskich, przez co gdy Ty coś kupisz, wtedy osoba, przez której link wszedłeś również coś zarobi. No więc kiedyś takie refy usuwałem.

Dlaczego? Nie mam pojęcia, ale domyślam się, że wtedy jeszcze byłem typowym niewyedukowanym polskim internautą, który w myśl polskiej mentalności “nic nie zarabiał, więc dlaczego miałby dać zarobić innym?” Cóż, czasy się zmieniły i teraz już wchodzę na strony przez linki referujące. Bowiem myślę teraz, że ja mogę coś zyskać np. rejestrując się w programie partnerskim, jak również ktoś inny może na tym zyskać. I to jest fajne uczucie - móc komuś pomóc w ten właśnie sposób.

Spotkałem się również z sytuacjami, gdy ludzie najzwyczaniej przepisywali do pola adresu adres reklamowanej strony, zamiast klikać w banner/link. Ze zrozumiałych względów osoba reklamująca na tym tylko traci. No i oczywiście spotkałem się z osobami, które blokują wszelkie reklamy na stronach.

Ja oczywiście rozumiem, że typowe pop-upy nie są zbyt przyjemne, ale jeśli na stronie autor umieszcza kilka nieinwazyjnych AdSense i kilka bannerów na panelu bocznym, to dlaczego niby mamy to blokować? Czy ktoś z tych wszystki blokujących kiedykolwiek zastanawiał się, jak autor bloga, mimo swojej ciężkiej pracy, ma zarobić na utrzymanie tego bloga? Powiem wam coś - ci wszyscy, którzy używają Firefoxa z AdBlockiem, a którym zablokowano dostęp do różnych stron internetowych, niech sobie zadadzą pytanie: “a jak teraz ja mam zdobyć informację za darmo?”

Moim zdaniem - nic za darmo, jeśli chcemy darmowej wiedzy i darmowych informacji, to trzeba się przyzwyczaić do reklam, tym bardziej, ze wielu bloggerów stara się umieszczać jak najmniej inwazyjne reklamy - “Ad Placement” to również ciężka praca. Więc nie blokujcie reklam, klikalcie w refy i pozwólcie ludziom zarobić na ich cieżkiej pracy.

Komentarze (1)

Amerykanie, Premier i Tarcza

Na blog.pl pojawiła się debata - o co chodzi Tuskowi w sprawie tarczy. Cóż, zastanawiając się przez chwilę wydaje mi się, że mogę coś na ten temat powiedzieć. Może nie jest to zbyt oryginalne, ale to w końcu moje zdanie :).

Premier Tusk dobrze wie co robi - nie śpieszy mu się do zgody na tarczę, więcej niż to - prowadzi swego rodzaju grę. Prezydent Bush dobrze wie, że nowy ekipa Białego Domu nie będzie chciała kontynuuować sprawy tarczy, co więcej - bardzo prawdopodobne, że będzie chciała z tego problemu zrezygnować. Dlatego też prezydent Bush pragnie załatwić podpisanie zgody na tarcze w Polsce jeszcze w czasie trwania swojej kadencji.

Tymczasem premier Tusk dobrze o tym wie, i sam też się do tarczy nie pali, czeka więc aż władzę w Białym Domu przejmie nowa ekipa - zanim to nastąpi, Bush sypnie groszem, co by nam zmodernizować armię, może nawet Ameryka cofnie wizy, a osatecznie gdy kadencja prezydenta Busha się skończy, nie trzeba będzie się rozprawiać o tarczy, armia będzie w świetnym stanie, wiz nie bedzie, Rosja nie bedzię grozić atakiem - moim zdaniem to wielki sukces.

Geniusz polityczny? Czy po prostu moje nie poparte niczym rozmyślania? Cóż, dowiem się w przyszłości…

A co myślę o samej tarczy? Moim zdaniem negocjacje w tej sprawie mogą nam dużo przynieść dobrego, jednak tarcza sama w sobie stanowi dla nas pewne zagrożenie - z wiadomego powodu, tego typu instalacje są interesującym celem dla wroga w czasie akcji zbrojnej :). Z drugiej strony, tarcza może być całkiem ciekawą polską kartą przetargową.

Komentarze

Który to już raz zaczynam?

Znowu zaczynam pisać tego bloga - nie mam pojęcia, który to już raz, ale co mi tam - czasem muszę się wygadać. No to piszę - a o czym? O wszystkim, co mnie interesuje. Nie będzie to więc tematyczny blog, ale przynajmniej będę mógł popisać - a pisać lubię.

WordPress.com to idea prostoty - człowiek może skupić się tylko na dodawaniu treści i kompletnie nie musi się przejomować tym, jak to wszystko działa. Rozkminiania te zostawiam sobie na kiedy indziej - prowadzę kilka blogów i stron, przy których muszę dokładnie wiedzieć, jak to działa (bowiem również programuję w php) - tutaj jednak, na Bez Pardonu mogę skupić się tylko na treści - jest to swoisty relaks. Bardzo przyjemny relaks.

Dobrze jest mieć takie relaksujące zajęcie, przy którym można odetchnąć od zmartwień. Jako administrator muszę zajmować się moderacją tematów na forach, instalowaniem nowych wtyczek do blogów, zarządzania plikami na serwerze, reklamowaniem stron internetowych, pisaniem własnych skryptów i modyfikacji, tworzeniem layoutów itp.

A tutaj człowiek może po prostu pisać - piękne, prawda? Nie trzeba martwić się o wygląd, kod, czy pozycjonowanie i czytelników - bo jak treść będzie interesująca, to i pozycja w wyszukiwarkach będzie wysoka, a i czytelnicy się znajdą.

Komentarze