Szopka kwietniowa, czyli rzecz o papieżu
Mówi się o tak zwanym pokoleniu Jana Pawła 2. Młodzi ludzie, zapatrzeni w kościół krzyczą “czy chcesz tego, czy nie – to należysz do tego pokolenia”. Co, gdzie, kiedy? Za przeproszeniem – gdzieś mam takie pokolenie, co to w ciągu tygodnia napluje na staruszki, obgada znajomych, zwyzywa nauczycieli, w sobotę pójdzie na dyskotekę się zabawić, poklnąć, popić, dać w żyłę, a przy okazji kogoś spałować, a w wiadomym dniu wystawi świeczkę w oknie i trochę popłacze.
Szopka i teatrzyk, drodzy czytelnicy. Dla mnie papież był tylko papieżem – ergo, normalnym człowiekiem. Przyznaję, że prawił dobrze – mądrym człowiekiem bowiem był – podobnie jak mądrym człowiekiem jest Dalajlama. Szkoda tylko, że każdy teraz na mądrym człowieku chce zarobić – zwłaszcza telewizja i inne media.
I po co to komu? Jak ktoś chce żyć wg. zasad Jana Pawła, to żyć będzie – a jak ktoś nie chce, to po cholerę odgrywać tę szopkę?! Szanujmy się…

Myślimy podobnie. Też odczuwam zniesmaczenie tym wszystkim, co wokół “rocznicowania” się rozgrywało.
Szkoda tylko, że nasz głos milknie wśród “pokolenia JP2″…
Po co walczyc z wiatrakami? Taka jest ludzka natura.
Czy fakt, że większość jest taka sama oznacza, że my mamy zrezygnować z własnej indywidualności?