Gdybym był w gimnazjum, dostałbym laptopa
Jak czytamy w Dzienniku Internautów każdy gimnazjalista ma dostać po laptopie, aby wyrównać szansę z kolegami z zachodu. I tak sobie myślę, co z tego będzie…
Jak byłem w gimnazjum, to komputer wykorzystywałem tylko i wyłącznie do grania. Gdy poszedłem do liceum, to dopiero pod koniec trzeciej klasy zainteresowałem się grafiką i tworzeniem witryn internetowych, a dopiero gdy wylądowałem na studiach, zacząłem się tym zajmować w sposób komercyjny (czyli robota za kasę). Wniosek z tego taki - komputer w wieku gimnazjalisty to jedna wielka pomyłka…
Pomyślmy, co takiego te dzieciaki mogą robić z laptopem posiadającym dostęp do neta. Turnieje Kwaka? Czy po prostu będą plotkować przez gg? Piracić pewnie też będą - a jak… Trzeba jeszcze pospamować fora (”bo jaki to ja mondry jestem i macie mnie słuchać a jak nie to w pysk”) - no i trzeba na czacie posiedzieć, bo to jest trendy… I tak będzie się nam rozwijać pokolenie dzieci Neo, które za przeproszeniem gówno w głowach mają i uważają się za takich inteligentnych…
Gdy tak patrzę na siebie z czasów gimnazjum to sobie myślę, że mimo iż pod względem inteligencji przewyższałem sporą część równieśników (co pewnie zawdzięczam rodzicom) to i tak byłem gówniarzem :). A co dopiero można mówić o “współczesnych”…
Jeśli rządowi jakimś cudem faktycznie uda się zrealizować ten pomysł, to będzie tragedia…