Czas mija, kodeks się rozwija
Kodeks Blogerów cały czas zdaje się rozwijac – zarówno pod względem popularności wśród blogerów, jak i pod względem poważnego podejścia do sprawy. Fajnie – przynajmniej coś się dzieje…
Tylko ja się pytam – po cholerę to komu? Czy relacje międzyludzkie we współczesnym świecie są już na tyle zaburzone, że potrzeba nam kodeksów do utrzymywania stosunków (stricte biznesowych)? Inicjatywa jest i to chyba wszystko – największą popularnośc zapewne zdobędzie wśród osób, które chcą się poczuc częścią społeczności blogerów – “a to zobowiązuje”, czyż nie?
Osobiście nie widzę sensu całej tej idei Kodeksu – jak ktoś się odzywa do mnie w sposób, jakby rozmawiał z 12-letnim gówniarzem to nie jest warty uwagi – a kto jest warty uwagi, ten sam od siebie kulturę zachowa – bo tak przystoi. Kolejne akcje, inicjatywy itp. mające tworzyc jakieś kodeksy, reguły, systematyzowac blogsferę, łaczyc ludzi na rzecz walki o wolnośc Tybetu – przepraszam, z takich rzeczy się wyrasta.
Jak ktoś nie potrafi sam od siebie się w etyczny sposób zachowac, to żadne kodeksy i reguły nie pomogą – ot co…
