Czym ma mnie przyciągnąć Facebook?
Facebook to taka międzynarodowa Nasza Klasa, tylko że nie dla klasistów, ale dla całego świata :). Przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz, na podstawie opisów tego serwisu w blogsferze. Nie mam tam konta, nie widziałem niczego w środku, nie wiem z czym to się je i na co się mogę popluć – i coś mi mówi, że nie prędko będę miał okazję się dowiedzieć, co w jelitach siedzi.
Powód jest bardzo prosty – Facebooka dopadła mania wielkości, przewyższone ego – developerzy zapewne uważają, że każdy już wie czym Facebook jest i każdy wie, dlaczego warto się tam zarejetrować.
Ja nie wiem – no dobra, 140 milionów użytkowników coś chyba znaczy. Tja, no ale co? Ja naprawdę nie wiem. Że niby mogę się kontaktować ze znajomymi? Hmm, mam adresy email, znam strony, nam numery telefonów – więc po co mi jeszcze jakiś “nie-wiadomo-z-czym-to-się-je” serwis internetowy? Flickr mnie skusił, bo jego cel jest jasny. Twitter jest przyjemny i też ma czarno na białym napisane, czym jest.
A taki Facebook? Gdzie jakaś strona typu “take a tour” albo “features”? Co ja jestem, jakiś jasnowidz? Ee, wróć… Nie było tego ostatniego. W każdym bądź razie. Niech mi ktoś powie, dlaczego nie ma takich stron nigdzie? Skoro nie wiem, co znajdę w serwisie, to po cholerę jasną mam się rejestrować? Ładny design i możliwość kontaktu ze znajomymi raczej mnie nie skusi ;).
Ergo? Ja i Facebook nie prędko się spotkamy – z prostego powodu, należę do małego grona ludzi, którzy są na tyle inteligentni, że tak głupia opcja jak kontakt ze znajomymi nie ma dla mnie żadnej wartości, skoro sa inne metody takiego kontaktu. Moloch ze swoim zawyżonym ego to jedna wielka pomyłka…
Update:
No dobra, skusiłem się :). Jestem na Facebooku… lol
