Archiwum dlaInternet

Blogowisko.org - było, minęło?

Serwis Blogowisko.org miał podobno być rewolucją w Polskiej blogsferze - jak to się mówi: “miał być cud, a wyszło jak zawsze”. Twórcy zapewne liczyli na olbrzymi ruch, wielką kasę z reklam, sławę i te sprawy - plan jednak zawiódł.

Wchodzę na stronę często, wypatrując czy nie ma w katalogu jakiś nowych blogów o tematyce Science Fiction, z którymi mógłbym nawiązać współpracę - niestety, nowych blogów jak na lekarstwo, i to takie dla niemowlęcia, nie dla konia. No ale co ma zachęcić blogerów do dodawania swoich stron do serwisu?

Wyszukiwarka szaleje (a raczej nawala), kategorie wydają się być jedną wielką pomyłką, a do tego brak jakiś konkretnych funkcji, które mogłyby wzbudzć zainteresowanie. Sam katalog blogsfery nie zbawi, a przecież wystarczyłoby popatrzeć na taki Blogged.com - da się, da się?

A reklama? Na Startupie coś było, na Polskim Blogerze też, Antyweb chyba też coś napisał - a poza tym, nic - cisza, spokój i taki zwyczajny internauta jak ja żadnej większej akcji reklamowej nie zauważył - a chyba powinna być, prawda? Serwis nie odniesie sukcesu bez reklamy… No ale cóż, było - minęło i już chyba nie wróci. Kolejne zmarnowane wysiłki.

Hmm… Panowie, nic się nie stało?

Komentarze

Reklamy, wszędzie reklamy

Właśnie zaglądnąłem sobie na Antyweb.pl - na sidebarze zwróciła moją uwagę ankieta, w której pytanie brzmi “Co sądzisz o reklamach w RSS-ach?

Na moment pisania tego posta 178 osób (36%, największy wynik) reklam w tym miejscu nie akceptuje. Ja tam z chęcią skorzystam z takiej formy reklamy - większość blogów czytuję przez czytnik, a po tym, jak przez kanały zacząłem publikować pełne wpisy, a nie tylko zajawki, statystyki poszły w dół, a co za tym idzie, również zarobki. Ale to nie o tym chciałem napisać ;).

Nasi czytelnicy (blogów) nie akceptują reklam poprzez RSS, nie akceptują reklam na samych blogach w jakiejkolwiek formie, nie akceptują treści sponsorowanych, a kiedy się tylko da - używają adblocka i pokrewnych - i można by tak wymieniać długo - ogólnie rzecz biorąc, czytelnicy Polskich blogów nie akceptują samej idei tego, że blogger może na swoich blogu zarabiać - przecież to świętokradztwo!

Czyż nie jest to genialne podejście? Bloggerze drogi - masz dostarczać MI najlepszą treść, masz ciężko pracować, zarządzać swoim blogiem, może jeszcze dodać więcej najlepszej treści, ale nie waż się na tym zarobić - nie wolno Ci niczego zarobić na swojej własnej ciężkiej pracy! A może przy okazji ja jeszcze zrobię parę przedruków :)

Kogo obchodzi, że muszę zapłacić za neta, muszę opłacić prąd, kupić kawę, zjeść coś, umyć się, odwiedzić uczelnię, zaopatrzyć się w legalny materiał do recenzowania na moim blogu (SajFaj.pl Science Fiction Blog). Przecież blogger ma tylko dostarczać wam treść - co was obchodzi to, że dzięki waszej postawie za miesiąc będzie zwijał interes, bo nie ma na utrzymanie?

Blogowanie na zachodzie - tam się zarabia

Właśnie to jest fajne na zachodzie (czy na dalekim wschodzie, z lekkim zboczeniem na południe) - tam nikogo nie dziwi, że ludzie na stronach chcą zarabiać i faktycznie zarabiają. W Polsce to wszystko jest złem - oj wredna postawa Polaków jest w tym wypadku, a szkoda…

Komentarze (2)

Wykop.pl od drugiej strony

Nieco krytycznie o Wykop.pl napisałem już tutaj. Postanowiłem napisać teraz coś bardziej pozytywnego na temat tego serwisu - bo jednak coś napisać można ;).

Na wykop.pl każdy może dodać jakąś treść - duża część tej treści jest dosyć niszowa z marnymi szansami na znalezienie się na stronie głównej “bez wspomagaczy z zewnątrz”. Ja sam nie raz dodawałem różne strony, ciekawostki itp. związane ze science fiction - nie było tego więcej niż kilka sztuk, ale o co mi chodzi - nawet jeśli dodana przeze mnie treść nie znalazła się na stronie głównej, to kilka osób link wykopało, a kilkaset zapewne weszło na stronę - te kilka osób być może nadal czyta tę stronę, być może ją często odwiedza - faktem jest, że przez takie dodanie linka możemy jakiejś osobie pomóc - choćby była to bardzo skromna pomoc.

I właśnie ta świadomość, że przez serwis przewija się dziennie cała masa ludzi i cała masa treści sprawia, że serwis może tak wciągnąć - cały czas wracamy, bo być może znajdziemy jakąś ciekawą treść, która potem będzie nam towarzyszyć przez długie miesiące, być może lata. Sam pamiętam, jak na digg.com przypadkiem trafiłem na link do bloga - kolejnego o tematyce komputerowo-internetowej. Link dostał tylko dwa punkty, mimo tego siedzę i komentuję na tym blogu już od dłuższego czasu - może jeden czytelnik to nic, ale dla takiego bloggera to skarb :).

Nie ważne, czy dostaniemy się na główną Wykopu, czy też nie - dla niektórych nawet ten jeden nowy czytelnik, który trafił na stronę właśnie przez ten serwis, to dużo.

PS: Jak pisałem w poprzednim poście, mam zdać raport z dnia bez komputera - z uwagi na wycieczkę górską do 19 godziny nie miałem kontaktu z kompem - potem nie wytrzymałem - ale jest postęp :).

Komentarze (3)

Błąd popełniany przez webmasterów, który mnie irytuje

Jest to bardzo poważny błąd - proszę, abyście go nie popełniali. A o czym mowa? Wyobraźcie sobie serwis internetowy, z których chcielibyście się wymienić bannerami, lub chociaż linkami. Lub nawet jesteście gotowi zapłacić za reklamę. Szukacie, szukacie i jakimś cudem na samym dole strony znajdujecie małą czcionką przycik “kontakt”.

Jaka to jest radość, gdy człowiekowi wreszcie uda się znaleźć ten przycisk. Radość tajednak szybko znika, gdy okazuje się, że jedyne co nam się wyśwletla to informacja o tym, że nie jesteśmy zalogowani. Przepraszam bardzo, ale ja nie chcę się logować, czy rejestrować - chce się skontaktować z redakcją serwisu. Rozumiem jeszcze, że przycisk kierujący do danych kontaktowych może być ukryty na stronie, lub te dane mogą znajdować się pod inną stroną, tak jak na moim SajFaju dane te mam na stronie Autor (choć wkrótce zamierzam wprowadzić osobną stronę).

Ale żeby całkowicie blokować dostęp do danych kontaktowych dla niezalogowanych użytkowników? Szanujmy się, nikt nie będzie się rejestrował, aby napisać jednego maila - jeśli docelowa redakcja tak podchodzi do czytelników witryny, to może lepiej sobie tę stronę darować i poszukać jakiejś innej do reklamowania się?

Pamiętajcie - dane kontaktowe muszą być na wierzchu i muszą być dostępne, inaczej możecie stracić wielu potencjalnych reklamodawców, partnerów, współpracowników czy choćby czytelników.

Komentarze

Dlaczego Wykopu nigdy nie zakopią…

Dlaczego Wykop.pl nigdy nie straci swojej pozycji? Po przykrótkich rozważaniach doszedłem do prosteto wniosku - z tego samego powodu, dla którego M jak Miłość oglądają miliony, a Pudelka czyta drugie tyle ;). Ludzie potrzebują źródła mało inteligentnej rozrywki, a Wykop.pl opanowany przez hordę dzieci neostrady stał się właśnie miejscem, gdzie takiej rozrywki łatwo dostarczyć.

Przyznam, że w ostatnim czasie jakby się ten poziom nieco poprawił, ale widząc dzisiaj, jak z prędkością błyskawicy wykopywany jest komiks, na którym klnący w niebogłosy “lord” rozbryzguje z dubeltówki głowę nieszczęsnej panny ze wsi, to straciłem wiarę. Może ja za tępy jestem, ale toż to jest strasznie głupie. Aż tak głupie, że aż warto wykopać? O boże…

Co inteligentniejsze serwisy nie mają szans się wybić z prostego powodu - bez tysięcy dzieci neostrady nie dały by się rady utrzymać. Twórcy Wykopu mogą myśleć w dosyć popularny dzisiaj sposób - użytkownicy nie potrzebują wiele do szczęścia, poziom ich większości jest zaniżony, a my chcemy zarobić - dodawajmy więc nowe funkcje, ale tak, co by dla użytkowników wszystko było proste i Ci, dla których ważną informacją jest komiks przedstawiający mordowanie dziewczynki, nie mieli żadnych problemów, aby dostać się na stronę główną - oni będą mieli satysfakcje, a my będziemy mieli pieniądze.

Na naszej-klasie można znaleźć kilkanaście profili papieża Jana Pawła 2. Szacunek do człowieka mamy w dupie mam rozumieć? Czy twórcy się tym zajmą? A po cholerę, przecież tysiące ludzi śle mu wirtualne prezenty, tysiące osób odwiedza jego profil(e), mamy z tego grube zyski. Póki kasa płynie, to walić całą resztę. Co nie?

PS: Tak dla ścisłości - jestem użytkownikiem Wykopu, choć coraz częściej się zastanawiam, po co i czy warto…

PS2: Jak ten wpis znajdzie się jeszcze na wykopie, to będzie ciekawie :D

Komentarze (3)

Fora Supportu

W ostatnim czasie staram się być w miarę aktywnym i pomocnym użytkownikiem polskiego forum supportu WordPress. Dawno temu, gdy jeszcze aktywnie korzystałem ze skryptu PunBB, starałem się być aktywnym i pomocnym użytkownikiem polskiego supportu PunBB. W sumie jest to przyjemne - jak ma się wiedzę, to dlaczego by się nią nie dzielić? Każdy musi się jakoś nauczyć, a fora supportu właśnie od tego są. Od wspierania użytkowników mających problemy.

Jednak na wielu tego typu forach człowiek, prosząc o radę lub pomoc bardzo często spotyka się z odpowiedzią “było, poszukaj, albo w googlach”. W takich sytuacjach mam tylko jedną reakcję: “do cholery jasnej, jakbym znalazł, to bym do jeszcze większej cholery nie prosił o pomoc!”. Algorytmy wyszukiwarek nie są doskonałe, a Ci “wielcy użytkownicy” zamiast chociaż podać link do okreslonego tematu, to z sadystyczną przyjemnością napiszą tylko, że “było”. No i co z tego, że było, skoro ja nie znalazłem? IMO, jak “wielki mistrzu” nie chcesz pomóc, to do cholery siedź cicho, miast nabijać sobie radośnie posty.

Chociaż to i tak dobrze, że ktoś tak mądry się odezwie - przecież to nas wyróżnia - bo się przecież ktoś odezwał. W wielu wypadkach nikt się nie odzywa…

Ech, ciężko znaleźć dobre forum supportu… Ale taka już bolączka wszystkich for dyskusyjnych - z biegiem czasu użytkownicy się rozleniwiają i już nie chcą pomagać…

Komentarze

Zarejestruj się! Za darmo! A potem nas olej…

Nie raz my, internauci, możemy zobaczyć wszelkiej maści strony i fora internetowe, które zachęcają do darmowej rejestracji w celu ściągania dóbr doczesnych, typu nowe modyfikacje do potężnego Invasion Power Board, czy też super efektowne style graficzne do WordPressa. Nie rozumiem tylko, co tego typu strony chcą osiągnąć…

Rozumiem, gdy na danej witrynie widać odpowiednie bannery/teksty zachęcające do rejestracji celem możliwości uczestniczenia w interesującej dyskusji i poznania interesujących ludzi. Co jednak, gdy dana strona oferuje pewną modyfikację do skryptu IPB, której nie znajdzie się nigdzie indziej, ale możliwość ściągnięcia dostępna jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników?

Oczywiście zarówno ja, jak i wiele innych osób na danym forum/stronie się zarejestruje, ściągnie upragnioną rzecz, a potem o stronie zapomni - bo przecież nic innego nas tam nie interesuje. Odnoszę wrażenie, że administratorzy takich stron “jarają” się zawyżonymi statystykami - a bo postów dużo, bo użytkowników tysiące.

Szkoda tylko, że wśród tych tysięcy użytkowników tylko dziesięciu jest aktywnych, a te tysiące postów gromadzą się w nieczyszczonym “podwyższaczu statystyk” zwanym koszem…

Komentarze (2)

Internetowy sen

Była niedawno taka piosenka “Here comes another bubble” - na linię melodyczną “we didn’t start the fire” - w humorystyczny sposób przedstawiła ideę internetowego snu, który chyba powoli zastępuje ten “Amerykański sen”.

Wielu w dzisiejszych czasach myśli o zrobieniu wielkiej kariery tylko dzięki stronie internetowej. Tysiące osób myśli, że wystarczy zrobić prostą stronę i zacząć zarabiać tysiące dolarów dziennie. Cóż, nic bardziej mylnego. Wszystko bowiem toczy się wokół strony internetowej - a ta musi być jak produkt: albo dobra, albo dobrze zareklamowana, albo kontrowersyjna.

Popatrzcie na takiego Pudelka.pl - plotki, ploteczki, ośmieszanie, oczernianie - i strona jest popularna - bo trafiła w niszę i się dobrze rozreklamowała. Zaraz, zaraz! W jaką niszę? W niszę osób potrzebujących taniej, prostej i nie wymagającej wysiłku intelektualnego rozrywki. Przepraszam, ale co inteligentnego człowieka obchodzi powiększony biust Dody? Bo mnie - tylko tyle, że piszą o tym na Pudelku, co mnie interesuje w związku z tym, że jestem ciekaw, jaki poziom serwuje ten serwis swoim czytelnikom - uff :).

Taki digg.com - mieli goście pomysł i wiedzieli, jak go zrealizować. Takie google.com - mieli pomysł i jako pierwsi potrafili się wybić. Na stworzenie serwisu internetowego, na którym można zarobić, potrzeba kilku conajmniej elementów. Po pierwsze trzeba mieć pomysł - pomysł na coś, czego jeszcze nie ma, a co może się przydać ludziom. Po drugie - trzeba mieć wiedzę, bo bez wiedzy się nic nie zrobi - bowiem nie będzie się widziało jak. Po trzecie - trzeba mieć szczęście - nie ukrywajmy, że wiele stron osiąga sukces tylko dlatego, że danego dnia o danej godzinie jedna jedyna osoba z kontaktami trafiła na tę stronę.

Wielu “chętnych na łatwą kasę” myśli, że w ciągu kilku tygodni strona zacznie zarabiać. Prawda jest jednak taka, że w internecie panuje brutalne prawo selekcji naturalnej - strony dobre zostają i się rozwijają, strony złe umierają. Proste, prawda? Prowadzenie serwisu internetowego to ciężka praca - bo to jest praca: trzeba dbać o produkt, trzeba go rozwijać, reklamować, znowu rozwijać i znowu reklamować. Ludzie, którzy myślą, że na stronie postawionej na darmowym serwerze z dowolną treścią da się zarobić, żyją w bardzo bajkowym świecie.

Z internetowym snem jest tak, jak z każdym innym “snem” - albo się uda, albo się nie uda. To nie jest łatwa robota, ani tymbardziej szybka kasa - niestety…

Komentarze