Archiwum dlaPrzemyślenia

Anonimowy, znaczy “wolno wszystko”?

Mój znajomy prowadzi bloga Cartoon Wars gdzie publikuje swoje komiksy nawiązujące do różnych produkcji z rodzaju Science Fiction i fantastyki. Z uwagi na popularność bloga ma tam trochę komentarzy :). Ich ilość pozwoliła mi zauważyć ciekawy aspekt - takie prawo “riffa” :).

Otóż, jeśli dany komentarz zawiera negatywne treści typu “słabe, było, jedź na wakacje, tragedia”, a nie zawiera konkretnych argumentów dlaczego dany rysunek jest słaby, to osobnik komentujący zawsze pozostaje anonimowy. Osobniki te już nawet się nie wysilają i nie wymyślają jakiś pseudonimów - po prostu komentują anonomiwo - boją się tego, co pomyślą o nich inni czy jak?

Szkoda, bowiem dla zwykłego szarego internauty nie ma możliwości sprawdzenia, kto właściwie ma o nas negatywną opinię. Ale z drugiej strony - jeśli ktoś nie ma odwagi podpisać się choćby nickiem (i ew. adresem bloga), a do tego jego komentarz “jest aby być” to tak naprawdę ten komentarz jest nic nie wart i nie należy się nim przejmować - bowiem to zwyczajny spam.

Nie chodzi tutaj o podawanie pełnych danych osobowych - nick, czy dodatkowo adres do bloga pozwala nam osądzić, z kim mamy do czynienia - opinia ludzi, którzy nie boją się wypowiadać, zawsze się liczy. A Ci, którzy podają choć tak skromne dane, wypowiadać się nie boją.

Komentarze (2)

Bolek to Polaków portret własny

Tytuł wpisu raczej nie do końca oddaje to, o czym chciałbym dzisiaj porozmawiać. W mediach wszelkiej maści głośno - Bolek jest po prostu wszędzie i w przeciwieństwie do Howarda Webba ta sprawa tak szybko nie ucichnie (jak większość polskich afer zresztą).

O co chodzi z tym portretem? Popatrzcie na takiego pana Wałęsę - był chłop, który miał chęci i był na tyle upierdliwy i wytrwały, że dzięki niemu dzisiaj mamy demokrację. Tymczasem wszyscy mają wielkie pretensje, bo plotki krążą (tak, plotki), że był agentem.

Gdy Polacy przegrali na Euro, to ludzie zaczęli mieć pretensje, że przegrali - a powinniśmy chyba się cieszyć, że w ogóle udało nam się do Euro zakwalfikować. Tak samo jest w przypadku pana Wałęsy - zamiast narzekać, że mógł być agentem, powinniśmy dziękować mu za to, że dzięki niemu udało nam się obalić system.

Może jestem za młody aby rozumieć pewne rzeczy, albo po prostu jestem za nowoczesny, żeby rozgrzebywać brudy przeszłości, w których to lubują się ludzie “tego” pokolenia. Do pana Wałęsy nic nie mam, bo IMO dzięki niemu (po części) mogę dzisiaj pisać to, co piszę.

Nie podoba mi się natomiast to nastawienie polaków, które obecne było przy Euro, jest obecne przy sprawie Bolka i w ogóle da się dostrzec w większości sytuacji i afer w naszym kraju - Polacy zamiast się cieszyć z tego, co mają i z tego, co udało im się osiągnąć, narzekają - że jest źle, że było gorzej, że afera goni aferę, że jest mało pieniędzy, że to, że tamto…

Opamiętajmy się - w życiu trzeba dostrzegać to, co dobre - a nie to, co złe.

Komentarze

Howard Webb - ciąg dalszy

Nie mogłem się powstrzymać - muszę w tym miejscu pokazać screena statystyk :).

Howard Webb

Potwierdza się, że najważniejsze to trafić w odpowiednie słowo kluczowe :). Szkoda tylko, że już szczegóły na temat tych keywordów bolą:

Howard Webb

Dlaczego odnoszę dziwne wrażenie, że te słowa były wyszukiwane przez niedojrzałych emocjonalnie gówniarzy? Ach, zaprawdę - nie ma to jak wspaniała polska mentalność, teraz tylko czekać, aż pan Webb znajdzie się na liście Red Watch.

W świecie rozróżnia się co najmniej dwa typy ludzi - tych, którzy o swoje będą walczyć za pomocą słowa i dyplomacji, oraz tych, którzy będą próbować zabić każdego, kto myśli inaczej niż oni. To drugie w wielu wypadkach nazywa się fanatyzmem. Szkoda, szkoda, że wielu polaków zachowuje się w tak gówniarski sposób, szkoda, że wielu polaków jest tak niedojrzałych emocjonalnie.

W jednym z komentarzy do poprzedniego wpisu ktoś napisał, że:

Jak ktos jest przekupny to nalezy mu sie kara,a tym bardziej upublicznienie danych

Za przeproszeniem gówno prawda chłopcze - za upublicznianie danych idzie się siedzieć i nie masz prawa upubliczniać żadnych danych tele-adresowych. A karę może nakładać sąd prowadzący postępowanie, a nie ty czy inni “kibice” czy “patrioci”. Chcesz, aby cię szanowano, zacznij szanować innych. Naprawdę, nie ma to jak niedojrzałe społeczeństwo wymierzające własną sprawiedliwość.

Ludzie się dziwią, że w Polsce jest źle - ja się nie dziwię, mając takich obywateli dobrze być nie może. Idę dalej patrzeć, jak mi rosną statystyki, a wy dalej prowadźcie tę swoją prywatną wojnę.

Komentarze (6)

Howard Webb jest wszędzie…

Wyszedł na boisko, zrobił swoje, zszedł - i za to chcą go zabić. Webb w Dzienniku, Webb na Wykopie, Webb na Naszej Klasie, Fotce, Nonsensopedii, “liście osób, które chcę zabić” - opanujmy się trochę. Teraz tylko czekać, aż na Blog.pl pojawi się dyskusja na jego temat, w telewizji będzie głośno, w radiu też - a prezydent ogłosi żałobę narodową.

Wybaczcie, ale facet zrobił swoje - pomylił się? No i dobra - został przekupiony? I co z tego? Żadna z tych opcji nikogo nie upoważnia nikogo do grożenia, wyzywania, obrażania, oraz upubliczniania prywatnych danych na temat jego osoby.

Wstyd mi za Polaków, którzy teraz zachowują się jak rozpieszczeni gówniarze myślący, że im wszystko wolno. Przegraliśmy i się z tym należy pogodzić, a nie grozić śmiercią. Coś wam powiem -zawsze będę bronił życia, a nie głupiego meczu. Panie Webb - nie obchodzi mnie to, czy pan oszukał, czy się pomylił, czy cokolwiek - ja do pana nic nie mam. Polacy! Nauczcie się przegrywać i zamiast mścić się na pomyłce sędziego, bądźcie dumni z gry naszych chłopców.

“Szklankowe zagadnienie” - czy szklanka jest do połowy pusta, czy do połowy pełna?

Komentarze (7)

Gdybym był w gimnazjum, dostałbym laptopa

Jak czytamy w Dzienniku Internautów każdy gimnazjalista ma dostać po laptopie, aby wyrównać szansę z kolegami z zachodu. I tak sobie myślę, co z tego będzie…

Jak byłem w gimnazjum, to komputer wykorzystywałem tylko i wyłącznie do grania. Gdy poszedłem do liceum, to dopiero pod koniec trzeciej klasy zainteresowałem się grafiką i tworzeniem witryn internetowych, a dopiero gdy wylądowałem na studiach, zacząłem się tym zajmować w sposób komercyjny (czyli robota za kasę). Wniosek z tego taki - komputer w wieku gimnazjalisty to jedna wielka pomyłka…

Pomyślmy, co takiego te dzieciaki mogą robić z laptopem posiadającym dostęp do neta. Turnieje Kwaka? Czy po prostu będą plotkować przez gg? Piracić pewnie też będą - a jak… Trzeba jeszcze pospamować fora (”bo jaki to ja mondry jestem i macie mnie słuchać a jak nie to w pysk”) - no i trzeba na czacie posiedzieć, bo to jest trendy… I tak będzie się nam rozwijać pokolenie dzieci Neo, które za przeproszeniem gówno w głowach mają i uważają się za takich inteligentnych…

Gdy tak patrzę na siebie z czasów gimnazjum to sobie myślę, że mimo iż pod względem inteligencji przewyższałem sporą część równieśników (co pewnie zawdzięczam rodzicom) to i tak byłem gówniarzem :). A co dopiero można mówić o “współczesnych”…

Jeśli rządowi jakimś cudem faktycznie uda się zrealizować ten pomysł, to będzie tragedia…

Komentarze (2)

Popełniłem błąd i się do tego przyznaję - z dumą!

Niedawno narzekałem na zachowanie użytkowników na forach supportu. Jednak właśnie przed chwilą uświadomiłem sobie brutalną prawdę…

Na forach supportu każdy odsyła do innych źródeł wiedzy - google, podręczniki, czy inne witryny internetowe - a jest tego masa. A dzisiaj odwiedzając polskie forum supportu WordPressa i odpowiadając na jeden post napisałem coś w identycznym stylu - odesłałem do Codexu, czyli dokumentacji - co prawda wskazałem już właściwą stronę, na ktrórej znajduje się odpowiedź na pytanie postawione w temacie, ale jednak styl jest ten sam…

Dlaczego tak zrobiłem? Ponieważ ludzie wchodzą na forum, nie używają kompletnie opcji “szukaj”, nie chce im się szukać rozwiązania swojego problemu w oficjalnej dokumentacji, nie chcą tego nawet wygooglować, nie chcą się uczyć niczego nowego i chcą, aby każdy im pomagał - bo raczyli napisać.

Co więcej - sam tak postępuję na polskim forum php - i teraz to dopiero zrozumiałem. Teraz jednak to już wiem i od tej pory będę się starał dogłębnie eksplorować internet, a dopiero potem pisać temat - jednak gdy ktoś napisze prośbę o pomoc tak jak ja to robiłem na forum php, albo jak to robią inni na forum wordpressa - postąpię tak jak dzisiaj - odeślę do źródła wiedzy, albo do opcji “szukaj” z dopiskiem “było”…

Komentarze

Jak nie masz co napisać, to nie pisz wcale

Uwielbiam przeglądać forum na php.pl - jest to jedyna w swoim rodzaju rozrywka. A jak, a dlczego?
Otóż najpierw musimy sobie wybrać frazę, jaką wstukamy w wyszukiwarkę na forum, np. “skrypt aukcji” - wybrane przez nas zagadnienie może być dowolne, efekt i tak będzie ten sam - gdy już wstukamy, naciskamy enter i zaczynamy przeglądać znalezione tematy.

Następnie delektujemy się czytając te tematy. Ktoś kulturalnie prosi o wytłumaczenie czegoś, ktoś inny prosi o pomoc w rozwiązaniu problemu, jeszcze inna osoba prosi o nakierowanie na odpowiednie źródło wiedzy w celu samodzielnego rozwiązania problemu.

A w odpowiedziach natomiast możemy przeczytać jakże kulturalne “było”, “www.google.pl”, “poszukaj”, “boże”, “było było było”, “wujek google”, “poszukaj na forum”, bardzo często zdarza się również, że odpowiedzi w ogóle nikt nie udzieli - zgodnie z zasadą, że jak się nie wie, to się nie pisze.

Dla wszystkich szukających pomocy na forum.php.pl - wiedzcie, że cokolwiek napiszecie, to albo już było (oczywiście nikt was na to nie nakieruje), albo jesteście skończonymi leniami i macie tak nikłą wiedzę, że nie potraficie znaleźć rozwiązań maturalnych z matury roku 2042 za pomocą google.

Smutne, ale syndrom pradziwy - i dotyka coraz więcej serwisów.

Komentarze (1)

“Celebracja” poranków?

Kolejna inspiracja Blog.pl :). Jeszcze jakieś dwa miesiące temu wstawałem w pośpiechu, byle szybko, byle by zdążyć na pociąg/autobus/cokolwiek. Efektem był szybki nieudany dzień. Zmieniłem więc taktykę. Wziąłem przykład z mojej starszej siostry. Ta zawsze wstaje rano (bezrobotna pani magister - czyli standard w Polsce) i przez dobrą godzinę delektuje się kawą :).

Z uwagi na to, że brakowało czasu na to delektowanie się, zacząłem wstawać wcześniej - o pół godziny, o godzinę. Dzięki czemu teraz mam czas, aby spokojnie z rana wypić kawę, obejrzeć wiadomości, przeczytać co się dzieje na świecie, a potem wziąść się w garść i rozpocząć nowy dzień.

Więc tak - można powiedzieć, że celebruję poranki - choć raczej nie jestem zbyt żywy w czasie tej celebracji - spokój, cisza i najświeższe informacje ze świata są dobrą metodą na rozpoczęcie dnia. Ale jaki z tego morał, się ktoś zapyta?

Ano taki, że czasem lepiej wstać wcześniej, by potem mieć więcej czasu, na wybudzenie się :).

Komentarze

Nic na szybko, czyli co nieco o Euro 2012

Następujące przemyślenia wynikły jako efekt rozmowy z moim dobrym znajomym w czasie jazdy pociągiem - nawiasem mówiąc, takie pociągowe wycieczki są niezwykle inspirujące.

Wszyscy liczą na to, że w efekcie Euro 2012 wszystkim podskoczy standard życia - będą wielkie stadiony, dobre drogi i połączenia kolejowe, dużo nowych miejsc pracy, wysokie zarobki - normalnie raj na ziemi. Problem w tym, że moim (nie tylko moim) zdaniem to całe Euro może doprowadzić do jednego wielkiego kryzysku.

Trzeba zrobić bardzo dobre drogi - marzą się ludziom wysokiej jakości autostrady, tymczasem za wysoką jakość trzeba będzie płacić. A ludzi nie będzie stać, więc będą korzystać ze zwykłych dróg ;). Natomiast gdyby te autostrady były tanie, to państwa nie będzie stać na ich utrzymanie. Koło się zamyka.

Postawią stadiony - wielkie, potężne, nowoczesne. Ale Euro się skończy i trochę nie będzie jak tych stadionów wykorzystać. Jasne, że można przecież urządzać tam imprezy kulturalne. Jednakże odpowiednią ilość ludzi przyciągną tylko te tańsze, które nie pokryją kosztów utrzymania obiektów. Te droższe, bardziej wyrafinowane, przyciągną tylko garstkę ludzi - i znowu nie będzie pieniędzy na utrzymanie obiektów. A jak zorganizuje się tam jakiś mecz niższej ligi, to kibole rozniosą obiekty i nie będzie pieniędzy na remont. Koło się zamyka.

Stworzone zostaną nowoczesne połączenia kolejowe, po których będą się poruszać nowoczesne pociągi. Jednak ludzi nie będzie stać na bilety, bo przecież tory i pociągi trzeba utrzymać, a do tego potrzeba pieniedzy. Tańsze bilety oznaczają mniej pieniędzy na utrzymanie, co zaś odbija się na pogarszaniu się stanu pociągów i torowisk. Koło się zamyka.

Problem nie leży w tym, że państwo chce coś robić, problem leży w tym, że państwo chce zrobić wszystko na raz i od razu. A tak się nie da - aby nie popaść w jeden wielki kryzys, plany trzeba wprowadzać powoli i stopniowo. Obawiam się, że Euro jest takim skokiem na głęboką wodę - nie wiemy co jest na dnie, ale może się okazać, że skręcimy sobie po tym skoku kark.

Komentarze

Reklama, religia i kontrowersja

Blog.pl to taki serwis, na którym można znaleźć całkiem sporo inspiracji - zwłaszcza dla takiego bloga jak ten - czyli o wszystkim, bo autor musi się wygadać ;). Ostatnia debata: “Czy można łączyć religię i reklamę?” zainspirowała mnie właśnie do napisania tego wpisu.

Pierwsze pytanie - czy można łączyć religię i reklamę? Prościej zapytać “dlaczego by nie” ;). Co ma jedno do drugiego? Żyjemy w takim świecie, w którym coraz więcej ludzi zaczyna samodzielnie myśleć i tak zwaną religię ma głeboko. Machiavelli powiedział, że “cel uświęca środki” - a skoro celem jest zdobycie klientów, co pozwoli na zwiększenie zysków, większe zyski to większa produkcja, większa produkcja to więcej miejsc pracy - więc kto by się przejmował kontrowersją w tym miejscu?

Niektóre reklamy szokują - i przez to są skuteczne. Kontrowersja w ogóle jest bardzo twórczym “tematem” - blogi gorliwych ateistów biją rekordy popularności (zwłaszcza w Polsce), artykuły prezentujące kontrowersyjne poglądy - nawet takie Radio Maryja jest kontrowersyjne i w efekcie każdy o nim słyszał :). Sam kiedyś myślałem, co by otworzyć kontrowersyjny serwis nawiązujący do religii - zresztą nadal o tym myslę.

A po co to wszystko? Po co te wszystkie nawiązania do religii, tolerancji, homoseksualizmu i ogólnie do drażliwych tematów? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę - zawsze chodzi o kasę. Niech mi tylko ktoś powie, że ojcu dyrektorowi nie chodzi o kasę to zaśmieję się prosto w twarz ;).

Komentarze