Co nieco o Creative Commons
W internecie szerzy się popularna licencja Creative Commons, która zdobywa coraz to więcej zwolenników. Kilka razy zdarzyło mi się w ciągu ostatnich miesięcy, że różne osoby pytały mnie, dlaczego nie udostępniam swoich treści na tejże licencji, aby każdy mógł swobodnie je rozprowadzac i z nich korzystac.
Powód jest bardzo prosty - na swoich stronach publikowałem i publikuję treści, które mają pozostac unikalnymi, przez co logicznie na tym zyskam. Treści są jak najbardziej darmowe - do wglądu ;). Wypuszczając coś na licencji CC szybko okazuje się, że w internecie pełno jest kopii naszego tekstu - jak więc na tym cokolwiek zyskac?
Kiedyś nawet gdy byłem młodszy i bardziej idealistyczny to bardzo chętnie wypuszczałem teksty na CC, potem mi przeszło - dowiedziałem się bowiem, jak cenna jest unikalna, a jednocześnie darmowa treśc na stronie internetowej. Treści strony nigdy nie wypuszczam na CC, z licencji tej chętnie jednak skorzystałbym wypuszczając ebooka czy filmy (choby ten rodzący się w mej głowie, a raczej w ankiecie na SajFaj.pl) - treści te bowiem nie są indeksowane przez Google tak jak zwykły tekst.
Niestety, w moim przypadku kapitalizm wygrywa - treści darmowe - ok, ale tylko u mnie na stronie lub do druku (do użytku domowo/osobistego). Rozpowszechnianie - niet… Bo choc mimo licencja Creative Commons jest bardzo przydatna i przyjemna (heh), to jednak nie do wszystkiego ;).